Iść z duchem czasu.. hula-hop dla wytrwałych!

By | 02:50:00 8 Komentarze
Za każdym razem, kiedy przeglądam jakieś czasopismo znajduje w nim artykuł dotyczący aktywności fizycznej. Tak, tak.. sport, sport i jeszcze raz sport. Ale co z tego? Takie publikacje tylko mnie przytłaczają, bo wiem, że pomimo wszelkich starań wykonywania jakiegoś ruchu w życiu, to najzwyczajniej w świecie jestem po prostu zabiegana i brak mi na wszystko czasu. Co dopiero w roku szkolnym, kiedy czasami po prostu czekam z utęsknieniem na moment powrotu do domu i zwykłego, bezpretensjonalnego leniuchowania. Tak.. zmęczenie, stres i brak czasu to zmora naszych obecnych czasów.. Pomimo wszystko, zawsze staram się jakoś wykorzystać swój wolny czas i przeznaczyć go na ćwiczenia. A to spacer a to głupie wyjście do sklepu okrężną drogą. Na początku sierpnia 2014r. Rozpoczęłam poszukiwania takiej formy sportu, która sprostałaby mojemu stylowi bycia, a więc takiej, która nie będzie dla mnie zbyt pracochłonna. Wtedy przypomniało mi się, że gdzieś kiedyś widziałam „hula-hop z wypustkami”, a że kręciłam już hula-hop ale tym zwykłym (dla dzieci :P), stwierdziłam, że takie „masujące” mięśnie brzucha będzie super sprawą. Przeczytałam setki stron internetowych, m. in. fora, sklepy w poszukiwaniu opinii odnośnie sprzętu i tego, jaki model odpowiadałby mi najbardziej. No i co z tego wyszło..
Hula-hopem kręcę do tej pory, staram się ok.4 razy w tygodniu po 20 minut w jedną i drugą stronę, co łącznie kosztuje mnie 40min. Wcześniej kiedy w moim życiu rower stacjonarny nie wchodził w grę kręciłam codziennie, ale to było przesadą. Nie mniej jednak, muszę Wam powiedzieć, że kręcenie przyniosło znaczące efekty. Moja talia zmniejszyła się 2 cm, a razem z nią biodra, ale co do nich nie jestem w stanie powiedzieć ile, bo ich nie mierzyłam przed i po.


Wygląda to mniej więcej tak jak na zdjęciu. Akurat to moje składa się z podwójnego systemu kulek, ale na rynku są dostępne też pojedyncze. Niektóre zbudowane są z dodatkowymi, że tak powiem ,,bonusami”- dopełnienie jonami srebra itd.. i ja osobiście takie właśnie posiadam. Jony te mają zapewnić uczucie rześkości, jakie możemy doświadczyć, będąc w górach, lesie,wśród wodospadów - tam gdzie powietrze jest ujemnie zjonizowane. To ma dodać ,,energii i sił". Szczerze to nie wiem, czy to działa, jak czyta się to, co pisze na ten temat producent to wydaje się to być istnym picem na wodę, ale doprawdy uczucie rześkości towarzyszy podczas samego zmagania się z hula-hop, bo jest ono cięższe niż to przeciętne i robi tak zwany ,,wiaterek”.


Na początku kręcenie zaczynałam od 2-3minut, ale że były wakacje kręciłam po parę razy w ciągu dnia, więc później kolejno po 5, 10, 15, aż do 20. Czasami zdarza się po 25-30, ale z tym też trzeba uważać. Dlaczego? Czas odgrywa tutaj bardzo ważną rolę, zwłaszcza w przypadku początkujących, którzy dopiero co zaczynają przygodę z hula-hop, ze względu na powstające podczas kręcenia siniaki. Warto na początku zakładać jakąś bluzę, żeby przez zmniejszenie powierzchni tarcia o skórę, zmniejszyć obrażenia. Bo siniaki jak sami wiemy, potrafią boleć, o czym podczas kręcenia przekonałam się niejednokrotnie. Może to być też spowodowane tym, że mam bardzo delikatną skórę, więc zapewne osoby mniej nadwrażliwe zapewne będą sobie mogły pozwolić na więcej..
Tak więc, jeżeli zależy Wam na poprawieniu swojej tali, zrzuceniu centymetrów w biodrach, ale też ujędrnieniu skóry w okolicach brzucha, szczerze polecam Hula-hop z wypustkami.

Co jeszcze ? Myślę, że takie hula-hop to wspaniała alternatywa dla zabieganych i żyjących w pośpiechu. Podczas ćwiczenia mięśni brzucha tym o to sprzętem można czytać książkę, oglądać TV i jak sama się przekonałam czytać tematy z biologii, czyli nauka też nie jest wtedy odłożona na drugi plan :P. Wiadomo jednak, że samo kręcenie nie gwarantuje nam wyzbycia się zbędnych kilogramów, centymetrów czy stresu, nasilonego przez media nakręcające całe Polskie, ba nawet Ogólnoświatowe społeczeństwo na bycie fit. Ja akurat lubię ćwiczyć, więc nie mam z tym problemu. Chciałam jeszcze powiedzieć, że oprócz samego kręcenia kółkiem dobrze jest robić coś jeszcze. Ja staram się 2-3-4 razy w tygodniu, (to zależy od czasu i samopoczucia) jeździć na rowerze stacjonarnym. Tak naprawdę to wszystko zależy od nas – przecież niektórzy nade rower wolą uprawiać jogging, nordic walking, pływać, chodzić na rolki, siłownię, judo, karate itd.. Możliwości jest tyle, ile naszych pasji i przede wszystkim chęci, bo pamiętajmy, że nie należy się zrażać i jeżeli bardzo czegoś chcemy, musimy próbować. W końcu..
trening czyni mistrza!
Nowszy post Starszy post Strona główna

8 komentarzy :

  1. Próbowałam kiedyś to hula hop, ale raczej to nie dla mnie. ;'D

    MÓJ BLOG - KLIK ♥

    Co powiesz na wspólna obserwacje? Daj znać u mnie. :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. ja wracam dziś do ćwiczeń! :D Po dłuuugiej przerwie...
    http://karolacvh.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Muszę wypróbować, bo już nie raz o tym słyszałam :)
    Mój blog - KLIK

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja właśnie chce zacząć ćwiczyć bo będą wakacje i będzie dużo czasu ;)

    http://mjrm-madeline.blogspot.com/2015/06/co-by-byo-gdyby.html zapraszam serdecznie na mój blog. Każdy komentarz i obserwowanie jest odwzajemniane. Proszę o klikanie w linki, to dla mnie bardzo ważne. W poprzedniej notce ogłosiłam KONKURS!!!! Jeśli ktoś jest zainteresowany proszę wziąć udział ;) !!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Muszę sobie to kupić, wygląda świetnie:D

    czytam-opisuje.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
  6. Ohoho, a jak wrażenia. Nie boli Cię brzuch po takim hula-hop? Kuszące powiem Ci!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na początku były siniaki i bolało trochę, ale po jakimś czasie już nie i tak zostało do tej pory :)

      Usuń