WPISY

Jesień z dnia na dzień daje nam o sobie we znaki.. Coraz szybciej robi się ciemno, temperatura jest coraz niższa i proporcjonalnie do tego wszystkiego - samopoczucie spada. No ale taki właśnie jest wrzesień..
Nie przepadam za tym okresem, nie lubię tej pory roku i nienawidzę tego beznadziejnego uczucia, gdy niczego mi się nie chce, chodzę struta i przemęczona. No ale dosyć tego marudzenia, to jednak tylko zmiana pogody, warto starać się o to by wakacyjne słońce przyświetlało swoim blaskiem również i tę porę roku. I chociaż wiem, że lato jeszcze w pełni nas nie opuściło, postanowiłam już teraz zadbać o to, by wprowadzić go trochę do mojej kuchni. Przedstawiam Wam prosty, szybki i kolorowy przepis,a może bardziej inspirację do przygotowania czegoś przyjemnego dla oka i oczywiście tak pysznego - zapiekanych ziemniaków(a'la frytek) z mixem warzywnym. Moim zdaniem jest to najlepszy i najprostszy obiad i tak.. zdaję sobie sprawę z tego że nie ma tutaj nic nowego i skomplikowanego, jednak sądzę że fakt, że jest to istna przyjemność dla podniebienia to rekompensuje :D

Przepis:
1kg ziemniaków
koperek
papryka słodka mielona
sól, pieprz

Na sałatkę:
sałata lodowa
papryka
pomidory
oliwki zielone
fasola biała z puszki
szczypiorek
suszone pomidory w zalewie
ser mozarella/feta
oliwa, sok z cytryny
ulubione zioła i przyprawy

W przepisie używałam młodych ziamniaków tzw. baby potatoes o cienkiej skórce i nie obierałam ich. Po uprzednim umyciu kroiłam je w ćwiartki i te jeszcze na pół, posypałam przyprawami i piekłam przez ok 20-30 minut w 220 stopniach.

Sałatkę najlepiej rozpocząć od skrojenia sałaty i polania jej oliwą z dodatkiem soku z cytryny. Dodajemy pozostałe składniki pokrojone w kostkę, zioła do smaku i gotowe.



Życie to miliardy pięknych i beznadziejnych, lecz mimo wszystko ulotnych chwil.. W rutynowej codzienności, celebracja czegoś zwyczajnego i niewielkiego schodzi ze sceny i chowa się pod powłoką obowiązków oraz problemów, z jakimi borykamy się dosłownie wszyscy.. To wszystko to zwykła i przeciętna normalność, z jaką mierzymy się dzień w dzień. I my, przeciętni zjadacze chleba potrzebujemy jak tlenu oderwania od tego marazmu..
Domowe SPA to według mnie jedna z najlepszych metod na relaks. Przeprowadzane w towarzystwie różnego rodzaju maseczek, odżywek, balsamów i olejków pielęgnacyjnych oraz czegoś na co ja sama zwracam szczególną uwagę.. zapachów, odpręża i relaksuje. To ostatnie będzie zapowiadało dalszą część wpisu, bo właśnie to sprawiło, że zdecydowałam się wspomnieć o tej konkretnej marce kosmetyków pielęgnacyjnych, jaką jest TheBodyShop..
Ukryte pod osłoną przępięknie zapakowanych buteleczek i opakowań niczym po kremach do twarzy, olejki, balsamy, jogurty do ciała prezentują barwną gamę zapachów. Oprócz tego doskonale nawilżają, co jest równie ważne jak i zapach, przynajmniej w moim przypadku. Miałam okazję używać peeling'u, żelu do kąpieli, balsamów, jogurtów i olejków do ciała a także kremu do rąk, balsamu do ust i odżywki do włosów. Wszystkie produkty, pomijając trzy osatnie, wymienione przeze mnie były o zapachu moringi i satsumy, które podobają mi się najbardziej i które wręcz ubóstwiam. Peeling jest moim zdaniem drobnoziarnisty, ale bardzo ładnie nawilża i pielęgnuje skórę. Balsam z kolei sprawia, że zapach pozostaje z nami na dłużej niż tylko do momentu opuszczenia łazienki. Kiedy pierwszy raz wysmarowałam rękę olejkiem z moringii nie mogłam przestać jej wąchać przez dobre 10 minut :D Jogurt do ciała ma delikatniejszą konstystencję niż balsam, można właściwie stwierdzić, że dosłownie ,,jogurtową" i idealnie nadawał się na upalne dni. Krem do rąk też był całkiem niezły, może nie mój ulubiony, bo tutaj stopień nawilżenia zwłaszcza zimą musi być maksymalny, ale sprawdzał się dość dobrze. Balsamu do ust oraz preparatu do włosów używam od czasu do czasu, naprzemiennie z innymi kosmetykami.
To co wyróżnia kosmetyki tej marki, to przede wszystkim rzecz o której wspomnę jeszcze raz.. wspaniały i intensywny zapach. Oferuje ona ich naprawdę bogaty wybór. U mnie na zdjęciach niestety nie możecie go jakoś specjalnie zaobserwować, bo ja bezgranicznie zakochałam się w dwóch wymienionych przeze mnie wyżej. Oprócz tego jakość produktów też jest bardzo wysoka. Idealnie sprawdzą się zarówno jako specyfiki w domowym spa, ale będą również wspaniałym pomysłem na prezent dla bliskich.

Wraz z nowym miesiącem, ruszamy z nowym sezonem na blogu! Tak oto po długiej przerwie chciałabym rozpocząć nową serię wpisów.. Od dzisiejszej niedzieli, regularnie co tydzień zaczną pojawiać się nowe posty. W tym całym wakacyjnym lenistwie, przyszedł czas zacząć myśleć o czymś pożytecznym i zacząć realizować odłożone kiedyś na bok (niestety) plany. Mam nadzieję, że taka systematyczność pozwoli zarówno Wam jak i mi, trochę podnieść poprzeczkę i sprawi, że ta strona zacznie w końcu żyć. Ponadto chciałabym rozszerzyć tematykę bloga, co w miarę upływu czasu i pojawiania się nowych postów zacznie być widoczne ;))

Sierpień za nami, a więc ponad połowa studenckich wakacji niestety również. Wkrótce pojawi się jesień, która w UK jest daje o sobie we znaki już od kilku tygodni.. Dobrze że chociaż w Polsce wakacyjna pogoda jeszcze się w miarę trzyma. Wracam dopiero pod koniec miesiąca, ale liczę na to, że jeszcze zdołam poczuć ostatni powiew lata w Polsce. Minione tygodnie, będące pasmem wzlotów i porażek które począwszy do sesji do podróżowania, szukania wakacyjnej pracy oraz wielu innych rzeczy, z którymi miałam do czynienia, zainspirowały mnie do tego, by wrócić do świata blogowania, unicestwionego na kilka dobrych miesięcy..

Przez ostatnie miesiące spędzone w Polsce, nigdzie nie podróżowałam (chyba że podróżą można nazwać zjeżdżanie do domu na weekendy w trakcie studiów ;p) Już w kwietniu kupiłam bilet na całe wakacje do UK i tutaj też spędzam tegoroczne wakacje. Przebywam w niewielkim miasteczku pod Londynem. Znajduje się tutaj kilka naprawdę pięknych parków, w jednym z nich znajdują się przepiękne jelonki, które są na tyle oswojone, że same podchodzą do ludzi i można je karmić <3 Londyn jak to Londyn, jak zwykle mnie zachwycił. Cóż mogę na jego temat powiedzieć.. miasto przedstawia dwa, kontrastujące ze sobą rodzaje architektury - mówiąc kolokwialnie starej i nowej. I to coś, co fascynuje mnie w nim najbardziej, to cudowne zespolenie dwóch odmiennych stylów.


Na razie byłoby na tyle. Udanego weekendu!
W dzisiejszych czasach wielu z nas pada ofiarą stresu i przemęczenia, związanego z pracą, domem i dążeniem do samorealizacji.. To z kolei powoduje, że przestajemy żyć szczęśliwie.. Zaczynamy mieć dosyć tego, co nas otacza i najchętniej gdyby była taka możliwość, ulotnilibyśmy się gdzieś na bezludną wsypę w nadziei na spokój..

Dlaczego ciągle za czymś gonimy? Dlaczego jest w nas tyle niepokoju? Jakie prawa rządzą człowiekiem, pragnącym spełnienia w życiu i jaka jest tego cena? To wszystko wydaje się być bardzo proste i oczywiste, jednak wielu z nas zatraca się we własnych marzeniach, zapomina o tym, że życie to także momenty, chwile które chociaż ulotne, pozostają już z nami na całe życie. Nie cieszymy się tak jak powinniśmy szczęściem które nas otacza i przede wszystkim samym sobą, bez względu na to co nam w tym życiu wyszło a co nie.
W dobie szeroko rozwiniętych mass mediów, być szczęśliwym i nie zwariować jest ogromnym wyzwaniem.. Instagram zostaje zalewany oceanem zdjęć, na których widać ludzi z idealnym ciałem i życiem, szczęśliwych, pięknych i uśmiechniętych. Na bilbordach zobaczyć można wyidealizowane piękno, w telewizji trąbią o nowych super dietach, byciu fit.. kto nie przestrzega zasad, narzuconych odgórnie przez panujące trendy, powinien natychmiast to zmienić.. Wspaniałe życie na tle indywidualnym idzie w parze ze wspaniałą pracą, relacjami z bliskimi i z całym środowiskiem, który nas otacza. Można by rzec - nie mogłoby być lepiej.
I zaczyna się.. dostrzegamy same ideały, zaczynamy porównywać się do innych, chcemy by w realnym świecie obraz nas samych przestał być już tylko wizją, przewijającą się w naszej głowie, uformowaną przez świat złudzeń.. To coś jest w istocie może nie nierealne ale bardzo trudne do wdrożenia w życie, jeśli w grę ma wchodzić również zdrowy rozsądek..


Sama absolutnie nie neguję inspirowania się innymi ludźmi i ich sposobem na życie. Wręcz przeciwnie, myślę że jest to bardzo pomocne w kształtowaniu samego siebie. Wiem jednak, że wielu z nas ma problem z umiarem w tym wszystkim. Problemy, z jakimi się spotykamy nas przerastają i nic z nimi nie robimy, w związku z czym dzień po dniu, coraz bardziej przestajemy czerpać radość z życia.. Postrzegamy siebie jako pokrzywdzonych przez los, a w rzeczywistości zapominamy, że każdy jest tylko człowiekiem i każdy ma swoje problemy.. Poddajemy się temu i jednocześnie się w tym zatracamy. Nie potrafimy się podnieść i stanąć do walki ze złem, które nas spotyka. Brakuje nam świadomości że pokonanie go jest możliwe głównie przez nas samych i że szczęśliwe życie opiera się na skutecznej walce z nim.. bo tak naprawdę za sukcesem każdego spełnionego człowieka stoją ogromne pokłady porażek, które kształtują jego samoświadomość i sprawiają, że staje się silniejszy niż dotychczas.

"Nie ma nic gorszego niż człowiek, który się czegoś spodziewa… I którego nic nie spotyka."
(Federico Moccia "Tylko ciebie chcę")

Książkę pt. ,,Jak przestać się martwić i zacząć żyć" Dale Carnegie znalazłam na instagramie u pewnej dziewczyny. Z racji tego, że miałam ochotę na przeczytanie czegoś psychologicznego, postanowiłam wygooglować daną pozycję i sprawdzić jej opis oraz cene w internecie. Znalazłam ją za ok 20zł i od razu zamówiłam. Nie doszłam jeszcze do końca tej książki, nie doszłam jeszcze nawet do połowy.. ale od razu mogę Wam z ręką na sercu powiedzieć, że książka jest warta przeczytania.. Styl pisania, prostota języka i liczne porady Carnegie, odwołujące się do życia codziennego pomagają odczytać sens podejmowanego w książce tematu. Składa się ona z ośmiu części, które według przepisu, znajdującego się na jej początku, należy czytać po kolei, wnikliwie, bez omijania któregokolwiek rozdziału. Książka pomaga zrozumieć mechanizmy, kierujące ludzkimi emocjami i odczuciami. Uczy zdrowego podejścia do życia, do sytuacji z jakimi się spotykamy i do ludzi.
Publikacja ta otwiera umysł, sprawia że zaczynamy rozumieć czym są problemy w życiu każdego z nas i jak się z nimi uporać. Bardzo gorąco polecam! ;)


Czasami, gdy brakuje nam już weny i nie mamy pomysłu na to by przygotować coś pysznego, zdrowego i pełnowartościowego, jemy na okrągło to samo.. To sprawia, że nie czujemy w pełni przyjemności z jedzenia.. W teorii powinno ono być tzw. ,,paliwem dla naszego ciała". Jeśli więc to, co spożywamy jest mało wyraziste i niezbyt smaczne, często uciekamy się do rezygnacji z danych posiłków, a według specjalistów to oczywiście niedopuszczalne.. W końcu ,,jedzenie zgodnie z zegarem biologicznym to najczęściej stosowana droga do zrzucenia zbędnych kilogramów czy rozpoczęcia zdrowej i zrównoważonej diety. Podstawą oczywiście jest śniadanie, bez którego wyjście z domu jest jak zbrodnia w biały dzień.." I oczywiście nie do końca każdy będzie się zgadzał z tymi teoriami, bo każdy ma swój własny rytm dnia, który reguluje samodzielnie w oparciu o swój styl życia. W moim przypadku, śniadanie to chyba naprawdę najważniejszy posiłek w ciągu dnia. Osobiście nie wyobrażam sobie, żeby go pominąć. Bez całej reszty .. obiadu czy kolacji obeszłoby się, ale śniadanie to śniadanie.. musi być i koniec kropka :D
W dzisiejszym wpisie chciałabym zaprezentować Wam kilka prostych przepisów na zdrowe i smaczne śniadania. Niektóre wymagają poświęcenia trochę większej uwagi ale chyba bardziej chodzi o całą estetykę podania :D Przygotowanie każdego z nich zajmuje max 20 minut. Tak więc..


#1. Twarożek z awokado

Bardzo prosty przepis na białkowo - tłuszczowe śniadanie. Wystarczy jedną połówkę awokado pokroić w kostkę, wrzucić do serka wiejskiego, dodać pomidorki koktajlowe bądź dowolnie ulubione warzywo/a i posypać ziołami.


#2. Jajecznica z serem feta, papryką i pietruszką

Klasycznie bez jajecznicy jako pomysłu na pyszne śniadanie nie mogłoby się obyć.. Ci, którzy mnie znają, dobrze wiedzą co mam na myśli.. To chyba najbardziej lubiany przeze mnie posiłek, dlatego spożywam go dość, a nawet bardzo często,. Jeżeli o mnie chodzi to takie bardziej wytrawne dania wolę jeść na obiad, ale zdaje sobie sprawę, że nie każdy tak jak ja woli śniadania na słodko..
A więc.. cebulkę podsmażamy na dowolnym oleju, ja w tym przypadku polecam kokosowy, bo daje przyjemny aromat i smak, ale oczywiście to kwestia gustów.. Dodajemy jajka i na ten moment otrzymujemy zwyczajną jajecznicę na cebuli. Zaraz jednak zabieramy się za krojenie fety, papryki i pietruszki, które układamy na wierzchu jajecznicy. Posypujemy ulubionymi ziołami (polecam zioła toskańskie i suszone pomidory z chili, które również odgrywają bardzo ważną rolę w tym daniu) i gotowe! Teraz smak tradycyjnego dania, popularnego w większości domach, ulega generalnej zmianie.. ale spokojnie, na pewno nie na gorsze :))


#3. Amarantusanka

Przyznam, że to dość nowy przysmak w moim menu. Jeżeli chodzi o mnie, to jako że jestem z tych, którzy jak już wcześniej wspomniałam wolą śniadania w wersji na słodko, wszelkiego typu muesli, owsianki, amarantusanki czy jaglanki z różnego rodzaju dodatkami, jak np banan, jabłko, jagody, masło orzechowe itd.. jednym słowem uwielbiam! Amarantusankę gotowałam dopiero dwa razy, ale muszę przyznać, że jest niezwykle smaczna..
1/3 szklanki ziaren amarantusa wrzucamy do wody (1 szklanka) i gotujemy przez 15-20 minut na wolnym ogniu. Pod koniec gotowania dodajemy 1 łyżkę mąki kokosowej i mieszamy do uzyskania gładkiej i w gęstej masy. Wlewamy do miseczki i dodajemy około 1-2 łyżki dowolnego mleka, mieszamy. Kroimy banana, polewamy masłem orzechowym i voila! ;)


#4. Jajka na twardo z awokado
Danie niezwykle proste ale też bardzo smaczne i pożywne ;)

Mam nadzieję, że wpis okaże się być dla kogoś z Was inspiracją i sprawi, że zwykłe, tradycyjne śniadania przestaną być nudne! Smacznego ;))

Podkreśla atrakcyjność, pomaga w podniesieniu samooceny, dopełnia stylizacje.. Makijaż! Nieodłączny element stylizacji nie jednej kobiety, który pomaga wyodrębnić piękno i urodę. Dlaczego tylko niektórzy zadają sobie tyle trudu z jego przygotowaniem a jeszcze inni wydają masę wolnych środków na kosmetyki?
Od lat ludzie wychodzą z założenia, że im coś jest droższe tym spełnia swoją funkcję lepiej. Sama też się często na tym łapię, ale hola hola.. spróbować tańszego zamiennika też można!

W dzisiejszym wpisie chciałabym zrecenzować Wam paletkę z Makeup Revolution - Flawless 4, która już od pierwszego wejrzenia skradła moje serce i jest dla mnie na ten moment nr.1
Można nią wykonać każdego rodzaju makijaże, dostosowane do każdego typu urody. Paletka prawdopodobnie powstała na wzór popularnej Hudej, która obfituje w 32 cienie - całą gamę różnego rodzaju róży, kolory nude – odcienie beży, brązy. Ponadto barwę miedzianą, śliwkę a także pomarańcz. Cienie aplikują się bardzo łatwo i przez długi czas utrzymują się na powiekach. Dobrze się rozprowadzają i już niewielka ilość danego koloru wystarczy, by uzyskać pożądany efekt na powiecie. Pigmentacja cieni, tak więc jak w innych paletach tej marki - jest świetna.






Paletka ta zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Różnorodność i bogactwo cieni sprawia, że staje się ona niezwykle funkcjonalna, można bowiem używać jej zarówno na co dzień jak i większe okazje. Jej jakość jest stosunkowo bardzo wysoka, w porównaniu do ceny palety, która mieści się w granicach 36-45zł. Podsumowując, moja ocena tego produktu – 10/10 ;)

A Wy co sądzicie na temat tej paletki? Może macie jakąś ulubioną? ;)
W dzisiejszym wpisie chciałabym zaprezentować Wam przepis na cudowne, zdrowe i wartościowe placki bananowo – owsiane, które królują w moim menu już od dobrych kilku miesięcy, a które podbiły serce nie tylko moje, ale również znajomych, którym często je serwowałam, gdy tylko nadarzyła się okazja. Są przepyszne (jedno z moich ulubionych śniadań) a bardzo szybkie w przygotowaniu.


Placuszki bananowe


Przepis jest bardzo prosty i szybki. Dość uzależniony od naszego tak zwanego ,,widzi mi się”, bo podstawowe składniki takie jak płatki owsiane czy jaglane a może muesli, mąka i dodatki wybieramy sami.. Nasze placki możemy wzbogacać dodatkowo odżywką białkową, nasionami chia, jagodami goi, jagodami, truskawkami itd.. Wszelkie modyfikacje są w tym przypadku jak najbardziej dozwolone :D Chyba nigdy nie zdarzyło mi się jeszcze, żeby placki nie wyszły. Dlatego też gorąco zachęcam Was do wypróbowania przepisu!

Składniki:
3 jajka
2 banany
2 łyżki mąki kukurydzianej/ kokosowej
filiżanka płatków owsianych/ jaglanych
opcjonalnie - moringa (w tym przepisie - zielony proszek), nasiona chia, jagody, truskawki itd.. (moim zdaniem najlepsze są z jagodami)
olej kokosowy do smażenia
opcjonalnie na wierzch - masło orzechowe, jogurt naturalny, owoce


Jajka i banany umieszczamy w jednej misce. Banany rozgniatamy widelcem i łączymy jednocześnie z jajkami. Dodajemy pozostałe składniki i mieszamy tymże widelcem lub trzepaczką. Jeżeli chcemy użyć do tego blendera - można wszystkie składniki wrzucić od razu do jednego naczynia i blendować. Smażymy na uprzednio rozgrzanym oleju kokosowym, odsączamy na ręczniku papierowym, dodajemy ulubione dodatki i gotowe!

Smacznego! :)




Nowy Rok to kolejne 365 dni, w ciągu których mamy szanse z czystym kontem rozpocząć realizację swoich postanowień. Marzenia, obowiązki, które wcześniej zaniedbywaliśmy, pasje i hobby mogą na nowo zacząć wypełniać nasze życie tak, jakbyśmy tego chcieli. Wydaje mi się, że warto robić postanowienia noworoczne i chociaż spotkałam się już wieloma negatywnymi opiniami na ten temat, to myślę że mimo wszystko świadomość tej tzw. ,,czystej karty” sama w sobie jest bardzo zachęcająca do podjęcia nowych wyzwań lub kontynuacji tych starych zaniedbanych wcześniej. Poniżej przedstawię Wam moją listę top 10 postanowień noworocznych ;))

1.Planować/ organizować lepiej swój czas
Na moich studiach nie przespane nocki to norma.. Na szczęście przy dobrej organizacji da się tego uniknąć i chociaż wcale nie uważam żebym jakoś źle gospodarowała czasem, to chciałabym mieć więcej czasu dla siebie samej i dlatego od nowego roku staram się uważniej podchodzić do tego co robię i kończyć projekty na bieżąco.

2.Nauczyć się porządnie angielskiego
Zdaje sobie sprawę z tego, że w dzisiejszych czasach angielski to norma, ale mam ogromny problem ze słownictwem i czuję że mogę być w przyszłości z tego powodu bardzo ograniczona, zwłaszcza że bardzo chciałabym podróżować.

3.Jeszcze raz odwiedzić Londyn
Londyn to miasto, które odwiedziłam podczas ostatnich wakacji. Bezwzględnie i definitywnie zakochałam się w nim! Zachwycające połączenie architektury sprzed setek lat z teraźniejszą typowo high-tech czynią to miejsce niezwykle pięknym. Mam nadzieję, że niedługo uda mi się znowu je zobaczyć!

4.Wyeliminować słodycze ze swojej diety całkowicie
W moim przypadku temat rzeka .. ale mimo wszystko jedno z postanowień, które co roku mam i nigdy jeszcze nie udało mi się go zrealizować. Oby w tym roku przebiegło pomyślnie ;)

5.Więcej i intensywniej podróżować
Uwielbiam podróże.. chciałabym zobaczyć jeszcze wiele miejsc, niestety już to wiem, że z powodu braku czasu to postanowienie będzie bardzo trudne w realizacji ale mimo wszystko, wierzę że jakoś znajdzie się sposób na wypad za miasto albo właśnie do miasta :D


6.Zagospodarować dla samej siebie przynajmniej 1 h dziennie
Domowe spa, maseczka, film. Chwila dla samej siebie z dobrą książką i kubkiem ciepłej herbaty to na ten moment odległe marzenie, z racji zbliżającej się sesji. Liczę jednak na to, że w końcu przyjdzie czas, w którym będę na tyle zorganizowana, że dam radę wszystko ze sobą pogodzić.


7.Więcej gotować
Ewidentnie za mało domowych obiadów króluje w moim menu.. a to jajecznica ze szczypiorkiem, a to z fetą, a to z cebulą, warzywa na patelnię i tak w kółko.. Prawie codziennie baza ta sama z wyjątkiem dodatków. Za dużo monotonii, którą w końcu zaczęłam powoli zmieniać.

8.Iść na siłownię
Już na początku chciałam wykupić karnet, ale niestety nie doszło do skutku. Staram się ćwiczyć, kiedy mogę ale mimo to brakuje mi orbitreka czy roweru..

9.Znaleźć czas na hobby
Bardzo chciałabym zacząć z powrotem rysować dla samej siebie, to co chce, a nie to co ktoś odemnie oczekuje. Zapisac się na kurs fotografii, iść w plener, na basen.

10.Systematycznie prowadzić bloga
Te trzy słowa w zupełności wystarczą. Nie obiecuję sobie, że tak będzie, ale zrobię tyle, ile będę mogła, by tak było!! ;))


Piszcie w komentarzach, jakie Wy macie postanowienia na Nowy Rok i czy w ogóle jakieś macie. Jestem bardzo ciekawa!
Uwielbiam czytać biografie znanych ludzi.. Chyba wszystko za sprawą tego, że uważam za dość ciekawe, spojrzenia na świat różnych ludzi. Oprócz czystego zainteresowania nimi sądzę, że takie ,,wnikanie” w ludzkie wnętrze ma też wymiar nieco psychologiczny, w końcu od dawien dawna człowiek łaknął poznawania samego siebie na przykładzie innych, szukał inspiracji a niekiedy kopiował styl od kogoś innego.
Kilka lat temu, miałam przyjemność przeczytać biografię Coco Chanel. Pamiętam, że robiłam to w autobusie, kiedy właśnie jechałam na kolonię do.. tutaj urwał mi się film, bo za żadne skarby świata nie jestem sobie w stanie przypomnieć.. gdzie? Mimo wszystko, książkę czytałam z zapartym tchem,pragnąc dowiedzieć się kolejnych informacji o Coco. Bardzo mnie poruszyła, z tego względu, że nie miałam jeszcze tak szerokiego pojęcia o tym, do czego zwykły szary człowiek jest się w stanie posunąć, a na tamten moment, nie mieściło mi się w głowie to, że osoba z takim sukcesem, mogła mieć tak dramatyczne dzieciństwo.
Jakieś pół roku temu, po raz kolejny miałam okazję spotkać się z biografią Chanel..
jednak w nieco innej formie. Książka wydawnictwa ,,Hardie Grant Books” z ilustracjami Megan Hess. Niestety dopiero kilka dni temu, zaczęłam ją namiętnie czytać. Wszystko za sprawą faktu, iż książka jest napisana po angielsku, a głównymi jej elementem są tworzące ją obrazki, w formię przepięknie wykonanych grafik. Wymaga więc ona, że tak powiem ,,odpowiedniego nastrojenia” :p. W życiu nie widziałam tak pięknego wydania biografii czy jakiejkolwiek innej książki. Srebro pokrywa boki kartek, same zaś bogate są w liczne rysunki graficzne, które niekiedy zdają się przypominać projekty, stworzone przez fashion designer'ów. Sama biografia Chanel, została ukrócona, w porównaniu do klasycznego życiorysu ikony mody lat XX, w książce jaką czytałam przedtem. Mimo to, pozycja ta nie traci na wartości, a wiele zyskuje, zwłaszcza dla osoby, interesującej się sztuką, modą czy też samą grafiką. Praktycznie każda strona zawiera jakiś przepiękny malunek, albo cytat Coco.
Cytaty Chanel to właśnie ten element książki, o którym pragnę wspomnieć teraz. Każdemu z nich jest poświęcona jedna, cała stronica. Oprócz tego, że wzbogaca to ogólny wygląd biografii, dodatkowo podkreśla ich rangę i ponadczasowość. Nie mówię tutaj o tym, że każdy cytat Coco jest warty zapamiętania, ale chodzi mi raczej o fakt, że wiele z nich można przełożyć na nasze codzienne egzystowanie, przez co mogą stać się dla nas inspiracją oraz pomysłem na życie.
Gabrielle Coco Chanel, ikona mody lat XX to przede wszystkim człowiek, taki jak każdy z nas. Warto więc wziąć przykład z tej sławy i postarać się o to, aby wziąć swój żywot we własne ręce. Świat stoi przed nami otworem, a my musimy skupić się na tym, żeby w nim zaistnieć tak, jakbyśmy tego chcieli.


Uważam, że powyższa pozycja idealnie nadaje się na prezent dla bliskiej osoby, a także dla nas samych na mroźne, zimowe wieczory, w towarzystwie gorącej herbaty z imbirem i miodem. Również wtedy, gdy mamy ochotę poznać przepełniony dramatyzmem świat mody Coco Chanel, za której sprawą kobiety nauczyły się nosić spodnie, doceniły prostą formę ubrań i czerń, działającą niczym maska, zasłaniająca mankamenty kobiecej urody, a także podkreślająca kobiece piękno i elegancję.


W całym domu rozchodzi się przyjemny zapach korzennych przypraw i miodu. Wszystko zwiastuje fakt, że pierniki właśnie opuściły piekarnik. Święta Bożego Narodzenia kojarzą mi się oczywiście z choinką przede wszystkim, ale też ciastkami korzennymi (przepis na nie możecie znaleźć, klikając TUTAJ .), kubkiem ciepłej herbaty, grubym kocem i kominkiem. Nie żebym kiedykolwiek mieszkała w domu, mającym kominek, ale ten element wystroju mieszkania uważam za idealnie pasujący do świątecznej scenerii..
Jak co roku, każdy z nas pragnie by święta były niezwykłym i magicznym czasem, by były czymś w rodzaju mediatora jeżeli chodzi o ludzkie spory i żale, zżyły nas ze sobą i aby sprawiły, że w Nowym Roku każdy z nas dostanie czystą kartę.


Mimo tego, że do Świąt pozostało jeszcze 3 dni, pragnę złożyć WSZYSTKIM Czytelnikom bloga, najserdeczniejsze życzenia! Abyście w Nowym Roku spełnili wszystkie swoje najskrytsze marzenia. By nie zabrakło Wam odwagi do spełniania życiowych planów i realizowali je bez względu na przeciwności losu. Zdrowia, szczęścia, prawdziwej przyjaźni i dużo dużo miłości!

życzy..